Dlaczego warto zrobić swój własny krem?

skin-care-1205766_960_720

Czy zdajecie sobie sprawę z tego ile chemii codziennie wchłania się przez waszą skórę? Szampony, mydła, żele, kremy, odżywki… to wszystko aż kipi szkodliwymi składnikami. Niektóre są rakotwórcze a inne mogą powodować wysypki i podrażnienia. Są też takie, które przy dłuższym stosowaniu uzależniają! Przykładem takiego składnika jest, często obecny w odżywkach do włosów, behentrimonium chloride, którego odstawienie może powodować łupież, utratę połysku i przetłuszczanie się włosów. I co wtedy robimy? Wracamy do kosmetyku, który go zawiera bo przecież jest taki dobry dla naszych włosów. Błędne koło.

Innymi dość znanymi szkodliwymi składnikami są parabeny. Bardzo łatwo wchłaniają się one przez skórę. Są szczególnie niebezpieczne dla kobiet w ciąży bo mogą wpływać na rozwój zarodka. Na mężczyzn działają feminizująco.

A co z talkiem? Od lat prowadzone są badania dowodzące, że talk posiada właściwości odpowiedzialne za powstawanie nowotworu. W USA jedna z najbardziej znanych firm produkujących kosmetyki została pozwana przez rodzinę kobiety, która zmarła na raka jajnika po stosowaniu wyprodukowanego przez nich talku do higieny intymniej. Rodzina sprawę wygrała ale życia tej kobiecie to już nie zwróci. To teraz bardzo proszę wszystkie Panie o sprawdzenie z czego został wyprodukowany wasz puder do twarzy. Czyżby talk na jednym z pierwszych miejsc?

Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate czyli słynne SLS i SLES (do tej grupy należą też Ammonium Lauryl Sulfate i Sodium Myreth Sulfate). Są to syntetyczne detergenty stosowane w szamponach i innych żelach myjących. Przesuszają skórę, powodują wypryski i podrażnienia, mogą powodować powstawanie plam i guzków, podrażniają oczy, przenikają ze skóry do krwi i działają ogólnie na cały organizm. Uszkadzają układ nerwowy skóry. Obniżają stężenia estrogenów i pogarszają stan kobiet w czasie menopauzy. Mogą powodować nowotwory. Uszkadzają strukturę włosów. Uszkadzają materiał genetyczny.

Mineral oil, Petrolatum, Paraffin Oil, Paraffinum liquidum- Olej mineralny, parafina, olej parafinowy. Są to produkty destylacji ropy naftowej. Czy trzeba mówić coś jeszcze? Szczególnie nie sprzyjają osobom z cerą trądzikową bo zatykają pory i uniemożliwiają wypływanie łoju na powierzchnie skóry. Poza tym nawet najdroższe i najlepsze składniki danego kosmetyku nie wnikną do skóry jeśli są rozpuszczone w parafinie.

Takie składniki można wymieniać bez końca bo są ich tysiące. Na początek polecam przeszukać internet a w szczególności stronę Szkodliwe składniki kosmetyków – dr H. Różański.

Czy jest jakieś rozwiązanie? Tak! Kosmetyki naturalne. 🙂 Oczywiście trzeba dokładnie sprawdzać skład każdego kosmetyku, nawet tego, na którym jest napisane „naturalny”. Producenci oszukują i wykorzystują nieświadomość i niewiedzę klientów tylko po to żeby sprzedać swój kosmetyk. Tak się zawsze działo i dzieje ale mam nadzieję, że kiedyś już tak się dziać nie będzie. 🙂

Niestety może się też zdarzyć tak, że uczuli nas naturalny składnik ale tutaj alergicy muszą zadziałać metodą prób i błędów.

Szczerze mówiąc ciężko jest mi polecić firmę, co do której nie miałabym żadnych zastrzeżeń. Jedna ma całkiem fajny skład ale jednak jeden ze środków powierzchniowo czynnych (cocamidopropyl betaine), który używają w swoich kosmetykach z jakiegoś powodu uczula wiele osób. Inne niby mają naturalną recepturę ale w składzie znajduje się mój ulubiony zapis „parfum”czyli coś co może być wszystkim, także substancją silnie alergizującą. Gdyby nie mieli nic do ukrycia to napisaliby po prostu jakich składników zapachowych użyli, prawda? Jeszcze inni reklamują swoje produkty jako naturalne a pod spodem drobnym druczkiem dopisują „92% składników naturalnych” a co z pozostałymi 8%? Niestety większość takich kosmetyków jest też strasznie droga.

Dobrym rozwiązaniem może też być własnoręczne wykonanie kosmetyku. Uwierzcie mi, że dosłownie wszystko można sobie zrobić samemu. Ja robiłam już wszelkiego rodzaju kremy, żele pod prysznic, szampony, odżywki, pomadki, pudry i inne kosmetyki kolorowe.20160626_175040I tutaj nie mogę nie polecić dwóch sklepów internetowych, z których najczęściej korzystam kupując półprodukty:

  1. Zrób Sobie Krem
  2. Kolorówka

Zrób Sobie Krem wybrałam ze względu na spory asortyment i możliwość darmowej dostawy do sklepu we Wrocławiu gdzie sobie je na spokojnie odbieram. Kolorówka ma duży wybór półproduktów do kosmetyków kolorowych. W obu sklepach jest świetna obsługa, która doradza w razie wątpliwości co do wykonania danego kosmetyku. Mają też całkiem sporo gotowych receptur, z których można skorzystać przy pierwszych próbach. Nie zrażajcie się jeśli na początku wam nie wychodzi bo wszystkiego trzeba się nauczyć. A radość z pierwszego własnoręcznie zrobionego kremu jest nie do opisania. 🙂 W tych sklepach kupicie też opakowania i niezbędny sprzęt.

Mi często brakuje czasu na samodzielne wykonanie kosmetyków, więc ratuje się tymi kupnymi. Zawsze wybieram takie, które mają odpowiedni dla mnie skład i przystępną cenę. Kupuje zazwyczaj produkty zmywalne czyli szampony i żele. Kremy staram się jednak robić sama bo po pierwsze są to kosmetyki, które zostają na naszej skórze a po drugie jak zrobię je sobie raz to starczają na długo, więc nie ma takiego problemu z brakiem czasu na ich wykonanie.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do pierwszych prób. 🙂

7 myśli na temat “Dlaczego warto zrobić swój własny krem?

  1. Jeżeli celem tego bloga jest walka ze szkodliwymi kłamstwami, to powyższy wpis powinien zostać natychmiast usunięty. Po pierwsze rozgraniczenie naturalne składniki-chemia jest totalnie sztuczne. Naturalne składniki są związkami chemicznymi i czy coś nazwiemy np. solą czy chlorkiem sodu, dalej będzie to ta sama substancja. Różnica jest w sposobie otrzymania i stopniu czystości. Wyciągi z roślin i półprodukty do wyrobu kosmetyków zawierają mieszanki różnych substancji czynnych, nie zawsze korzystnych, czasem wchodzących ze sobą w szkodliwe interakcje. Nie wolno o tym zapominać.

    Po drugie olej mineralny. Badania naukowe wykazały, że po pierwsze jest słabo uczulający a po drugie jego cząsteczki są zwyczajnie za duże aby wnikać w skórę i zatykać pory.

    Sama produkuje kremy na własny użytek, ponieważ podoba mi się posiadanie kontroli nad doborem składników plus sprawia mi to frajdę, ale daleka jestem od uznawania takiej opcji jako dużo lepszej od komercyjnie dostępnych. Zdaję sobie sprawę, że nie mam czasu, pieniędzy ani zaplecza pozwalającego na skrupulatną kontrolę jakości, jaką zapewniają wiodące na rynku firmy kosmetyczne. I dopóki nie będę miała w domu choćby dostępu choćby do porządnego chromatografu i spektrometru masowego, oraz kilkutysięcznej armii testerów jestem ostrożna w uznaniu moich produktów za bardziej wartościowe i bezpieczniejsze, niż te dostępne w sklepach.

    1. Oczywiście, że składniki naturalne są związkami chemicznymi, bo niby czym innym miały by być? 🙂 Nie rozumiem przykładu z solą i chlorkiem sodu bo ja we wpisie nie zmieniam nazwy niczego.
      Nie zgodzę się, że rozgraniczenie nie jest prawidłowe. Są składniki pochodzenia naturalnego i są składniki wytworzone w sposób sztuczny. Proste. Przykładem są chociażby substancje zapachowe. Sposób otrzymania jest, moim zdaniem, bardzo istotny.

      Olej mineralny nie musi wnikać w skórę aby zatkać pory… Gdzie te „badania naukowe”? Bo ja mogę znaleźć kilka, w których mówi się coś innego. 🙂

      Czy ja powiedziałam, że własne kosmetyki są lepsze od komercyjnych? Napisałam tylko, że nie mogę polecić firmy, której składy mi w 100% odpowiadają. Napisałam też, że robienie własnych kosmetyków może być dobrym rozwiązaniem a nie, że taka opcja jest dużo lepsza. Polecam czytać ze zrozumieniem. 🙂

  2. Polecam książkę G. Nedomy „Zielone kosmetyki”. Jest tam mnóstwo przepisów. Tak przepisów, a nie formuł jak w przypadku większości receptur domowych kosmetyków. Wszystkie składniki są naturalne, nie dodajemy emulgatorów czy konserwantów w małych ilościach. I wszystkie składniki znajdziemy w lodówce. Z trwałością, wiadomo, gorzej. Ale ja robię sobie w weekend tygodniową porcję mazideł do całego ciała i włosów i trzymam w lodówce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *