Jogurt SCD

yogurt-763373_960_720

Jak już wcześniej wspominałam samo wyeliminowanie pokarmów, którymi żywią się złe bakterie nie wystarczy, musimy dodatkowo odbudować naszą florę bakteryjną. I tutaj z pomocą przychodzi nam jogurt SCD. 🙂

Zapewne każdy zadaje sobie teraz pytanie „Ale jak to jogurt? Przecież jogurt jest z mleka a w mleku jest laktoza, która jest zabroniona.” I oczywiście macie racje ale cała tajemnica polega na tym, że my się tej laktozy pozbędziemy. 🙂 Kluczem do sukcesu jest odpowiednio długa fermentacja jogurtu, podczas której bakterie strawią całą laktozę. Fermentacja ta musi trwać minimum 24 godziny ale maksimum 30 godzin bo po tym czasie bakterie mogą zacząć się mutować. Ważna jest też temperatura, którą musi posiadać jogurt podczas procesu fermentacji. Dieta SCD zaleca aby była ona w granicach 38-43°C. Poniżej 38° bakterie się nie rozmnażają i nie trawią laktozy a powyżej 43° po prostu umierają. Dlatego bardzo ważne jest aby ściśle ją monitorować.

Istnieje kilka metod produkcji jogurtu SCD. Dzisiaj postaram się dokładnie opisać pierwszą a w następnym poście podam jeszcze alternatywne metody.

Do produkcji jogurtu będziemy potrzebować kilku rzeczy:     

1. Jogurtownica+ termostat

W pierwszej metodzie jogurt robimy w urządzeniu, które jest specjalnie do tego przeznaczone. Niestety jednak na polskim rynku nie są dostępne jogurtownice przeznaczone do pracy przez 24 godziny. Zazwyczaj jest to max 8-10 godzin i po tym czasie jogurt zaczyna się przegrzewać i giną bakterie. Z doświadczenia wiem, że jogurtownice przegrzewają się do temperatury wyższej niż 43° nawet już po 5-6 godzinach. Dlatego też w tej metodzie dodatkowo potrzebny nam będzie termostat. Ja swój kupiłam na allegro i było to termostat przeznaczony do akwarium. 🙂 Zasada jego działania jest bardzo prosta. Czujnik termostatu wkładamy do jogurtu a samą jogurtownicę podłączamy nie do prądu ale do termostatu. Oczywiście potem musimy jeszcze podłączyć sam termostat do prądu. Będzie on wyłączał zasilanie gdy temperatura przekroczy wskazaną przez nas wielkość i włączał je ponownie gdy temperatura spadnie.  Ja mam jogurtownicę Ariete 620 i taki termostat.

Jak widać z opisu termostatu ma on histerezę +/- 0,1°C. Czyli jeśli ustawimy sobie maksymalną temperaturę dla tego termostatu czyli 42° to będzie on włączał zasilanie przy temperaturze 41,9° i wyłączał przy 42,1°. Ja bałam się, że przy tak częstym włączaniu i wyłączaniu jogurtownica się po prostu popsuje, więc zamówiłam sobie termostat z histerezą +/-1°C. To był niestety błąd bo po wyłączeniu zasilania temperatura musiała spaść aż o dwa stopnie (z 42 do 40) żeby jogurtownica się znowu włączyła ale w tym czasie zdążyła się już ochłodzić i zanim się znowu nagrzała to temperatura spadała poniżej 38° w górnej części joguru. Na spodzie słoiczków jeszcze była dobra temperatura bo od spodu jest grzałka no ale niestety cały jogurt musi utrzymywać odpowiednią temperaturę aby bakterie miały możliwość strawić laktozę. Obecnie stosuję inną metodę produkcji jogurtu ale myślę, że jeśli kupilibyśmy termostat o histerezie +/-0,1°C oraz jogurtownicę o jednej misie a nie ze słoiczkami to jogurt by się udał. Jeżeli ktoś tak robił i wszystko działa to bardzo prosiłabym o informację. 🙂 Ja to na pewno kiedyś przetestuję.

Niestety termostat, który posiadam popsuł się po ok. 5 miesiącach więc nie jest on najlepszej jakości. Jeżeli wybierzemy taką metodę produkcji jogurtu to myślę, że warto poświęcić trochę czasu na poszukanie czegoś lepszego. Jeśli ja coś znajdę to dam znać.

Z tego co wiem forma Ariete posiada też jogurtownicę o jednej misie i myślę, że ona byłaby dobra. Pamiętać też należy o tym aby po włożeniu do jogurtu czujnika odpowiednio go potem zabezpieczyć przed uciekaniem temperatury (np. owinąć pokrywkę folią aluminiową) bo czujniki mają dość grube kable i zrobi się duża szpara.     

Potrzebujemy jeszcze:

2. Dobry termometr do żywności

3. Wagę jubilerską

4. Mleko i starter bakteryjny

W jogurcie SCD muszą znajdować się przynajmniej dwa a najlepiej trzy szczepy bakterii. Są to: Streptococcus Thermophilus, Lactobacillus Bulgaricus oraz ewentualnie Lactobacillus Acidophillus. Takie szczepy można znaleźć w sklepowych jogurtach i można je wykorzystać pod warunkiem, że nie zawierają bakterii z rodziny bifidus- autorka diety ich nie zaleca, ponieważ nie mają żadnego dobrego wpływu na jelita a poza tym mogą się mutować. Jeżeli znajdziecie w sklepie jogurt z dwoma pierwszymi szczepami to spokojnie można go użyć do produkcji jogurtu SCD. Jeżeli nasz jogurt nie będzie posiadał przynajmniej tych dwóch szczepów to nie można go nazwać jogurtem SCD. Niestety nie znalazłam w Polsce jogurtu sklepowego, który zawiera bakterie L. acidophillus bez dodatku bakterii bifidus. 🙁 Ja radzę sobie w ten sposób, że do produkcji jogurtu używam bakterii z Serowara (są tutaj dwa niezbędne szczepy 🙂 ) a bakterie L. acidophillus uzupełniam biorąc suplement, o którym wspominałam w jednym  z poprzednich postów: Swanson- Acidophilus (kapsułki).

Jeśli macie taką możliwość to kupujcie mleko ze sprawdzonych źródeł: od kogoś ze wsi, kto hoduje krowy na własny użytek lub mleko ekologiczne na ekologicznych bazarach, których ostatnio coraz więcej.milk-can-1487127_960_720

A jak wykonać sam jogurt?

  1. W zależności od wielkości jogurtownicy podgrzewamy tyle mleka ile nam potrzeba do temperatury 85°C. Ma to na celu zabicie wszystkich niepotrzebnych bakterii, które w takim mleku mogą się znajdować. Myślę jednak, że ta zasada dotyczy mleka prosto od krowy a jeśli kupujemy mleko UHT (chociaż takiego nie polecam) to ono jest już pasteryzowane i wystarczy je podgrzać do temperatury 43°C.
  2. Gdy mleko osiągnie temperaturę 43°C dodajemy do niego jogurt naturalny zwierający potrzebne kultury bakterii w proporcji kopiatej łyżki jogurtu na jeden litr mleka. Oczywiście zamiast jogurtu możemy dodać starter z serowara. Jeśli chodzi o jogurt to polecam najpierw rozmieszać go z niewielką ilością mleka żeby nam się nie zwarzył.
  3. Mleko przelewamy do jogurtownicy i wkładamy do niego czujkę termostatu. Staramy się jak najlepiej zabezpieczyć jogurt przed utratą temperatury przez szparę utworzoną przez kabel czujki. Następnie podłączamy jogurtownicę do termostatu a termostat do prądu i ustawiamy na nim odpowiednią temperaturę. Ja ustawiałam 42° a że histerezę miałam ustawioną na 1° to jogurt nagrzewał się do temperatury 43°. Pamiętajcie o tym żeby wcisnąć przycisk włączający jogurtownicę (o ile taki posiada) bo mi czasami zdarzyło się zapomnieć. 🙂
  4. Zostawiamy jogurt do fermentacji na 24-30 godzin. Pamiętajmy jednak, że po dodaniu zimnego jogurtu starterowego i po przelewaniu z garnka do jogurtownicy jogurt się trochę ochłodzi i zanim zaczniecie odliczać 24 godziny musicie poczekać aż jogurtownica podgrzeje jogurt do temperatury minimum 38°. No chyba, że nie schłodził się wam aż tak bardzo.
  5. Po ukończeniu procesu fermentacji jogurt wkładamy do lodówki na kilka godzin aby się schłodził.

Czas rozpoczęcia jedzenia jogurtu zależy od waszej tolerancji. Ja polecam zacząć gdy przyzwyczaimy się już do nowej diety i ustąpią biegunki. Na początku jemy go tylko ¼ łyżeczki dziennie! I stopniowo zwiększamy jego ilość sprawdzając nasze reakcje. W dobrze zrobionym jogurcie SCD jest mnóstwo dobrych bakterii a taka duża ich liczba na początku może sprawiać kłopoty. Dobrze jest dojść do 1-2 szklanek jogurtu dziennie.

W następnym poście opiszę jak można zrobić jogurt w termosie. Taka metoda jest moim zdaniem łatwiejsza ale o tym dopiero następnym razem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *